Kategorie
Osoba Spotkania

Podarek

Zostałam poetką dla Ciebie
Choć owcą maleńką gdzieś w tłumie
To Twoją – jak inne, na zawsze
Nie myśląc czy napisać umiem

Jak woda ze źródełka tryska
I duszę orzeźwia świeżością
Jak miłość zostaje najbliższa
I serce nasyca czułością

Jak radość nadchodzi w czas trudny
W obłoku naszego spotkania
Tak w okolicznościach przeróżnych
Pojawia się chęć napisania

Na myśl, na wspomnienie o Tobie
Nad pieczęć cierpienia nade mną
Gdy świat chce pozostać w żałobie
Zaczyna pulsować to tętno

Tu człowiek podobny w tęsknocie
Zostaje podarkiem szczególnym
Bo pragnąc tej samej miłości
Rozumie samotność w dzień próby

A zatem, czy pisać to kochać?
Człowieka co czyta w osobie
Raz płakać a raz się uśmiechać
Tak dzieląc się szczęściem – swym Bogiem.

Gdańsk 2009

Arkowi

Kategorie
Osoba

Kwiaty

Oddałeś mi Boże tęsknotę szczęśliwą
Jak bukiet róż śliczną na różanym krzewie
Tak mocno do serca mi przenikającą
Niezwykłą, cierpliwą i życiem tętniącą

Samą więc, słodyczą mnie obdarowałeś
Choć nigdy nie pojmę jak umiłowałeś
Twym Sercem, co pękło na okrutnym Krzyżu
Gdzie dla mnie, od zawsze Siebie żeś uniżył

Czekam więc, na płomień aż spali to wszystko
Co stoi na drodze jak tylko pomyślę
Że znów się spotkamy gdy w sercu zagościsz
Zapłaczesz nade mną ze szczęścia, z miłości

A chociażbym była niemą skamieliną
Tylko Twoja łza potrafi mnie przeniknąć
Przeorać i obsiać – zakwitnę na wiosnę
Wtedy mnie wypełnisz pokojem radosnym

Zaś, nie wiem doprawdy czy to, co tu piszę
Nie będzie ostatnim, choć marnym odbiciem
Natchnienia, tęsknoty, czułego pragnienia
By pisać o Tobie – me Serce Zbawienia

Któreś zapłonęło pierwsze dla każdego
Wiernym pozostając po kres świata tego
Wśród ludzi w historii i w teraźniejszości
Płonąc na ołtarzach z powodu miłości

Trójco Przenajświętsza, cześć oddaję Tobie
Na ile wystarczy woli w mej osobie
Potrzebując Ciebie, błagam o Twą łaskę
By istnieć, by kochać, by tracić i zyskać

I spraw niech w moich oczach Twoja lśni wola
A dzień kolejny składany na ołtarzu
Nakrytym starannie obrusikiem białym
U stóp z kępą lilii piękną, doskonałą.

Gdańsk 2009

Kategorie
Osoba

Śpiew

Jak dziwnym Ty Jesteś Szczęściem
Że kiedy proszę o łaski
Doświadczeń oblewasz deszczem
Mówisz: to jest wyraz troski

Uginam się jak leszczyna
Pod takim ciężarem próby
I zdaje się, że przybywa
I kusi duszę czas trudny

Ja wiem zaś, że Dobry Jesteś
Cokolwiek zdarzyć się musi
Ponad poznania możliwość
Duszę silniejszą przywrócisz

Dlatego jak dziecko małe
Na Matkę troskliwą patrzę
Nie wiedząc co mnie spotkało
Nie rozumiejąc naprawdę

Poczekam aż lęk usuniesz
Którego nie potrzebuję
Ufnością zaś obdarujesz
I pokój jak sen poczuję

Bo będę trwała przy Tobie
Po dzień ostatni, po chwilę
Dziękując za każdy oddech
Przepraszać będę za winę

Po to mnie przecież stworzyłeś
Bym wolną, prawdziwą była
Pragnienia wlałeś, zmieniłeś
Bym sobą Ciebie wielbiła

W radości i w czasie smutku
Gdy Ty źródłem życia Jesteś
Idąc przez czas powolutku
Z cichutkim śpiewem na ustach.

Rokita 2009

Kategorie
Osoba

Żar

Jest taki żar, który
Na zawsze już płonie
I nic go nie stłumi
Czasem własną dłonią
Przykrywasz go bardziej
Jesteś wtedy blisko
Przy stworzeniu marnym
Czasem go do woli
Rozdmuchujesz sobie
A tlący się płomień
To znów żywy ogień
Ogarnia mnie całą
Od stóp aż do głowy
I chociaż też spala
Lecz Ciebie niewinnie
Miłości ofiara
Żyć bez niej nie umiem
Tak tęsknię do Słońca
By zatańczyć kiedyś
Przy Tobie do końca
Do „Ticket to Haven”
O poranku w słońcu.

Gdańsk 2009

Kategorie
Osoba

Prawdziwy człowiek

Jak słodko być dzieckiem Boga
Ja nie potrafię opisać
Kiedy zaprasza do drogi
Na Górę Tabor najwyższą

Cóż to za godność odsłaniasz
Że małe stworzenie Swoje
Przyjąłeś na Ucztę Pana
By uszczęśliwiać je w Tobie?

Lecz Ty Wszechwiedzący Boże
Zaplanowałeś to dawno
Ukształtowałeś go w Sobie
Już wcześniej niż w mamy łonie

Wpisałeś w życie tęsknoty
Wpisałeś szczęście bez miary
Wiele zdolności mu dałeś
By mógł Cię wielbić za dary

Bo czym jest wolność jeżeli
Nie wybieraniem Dobrego?
Czym miłość jest jeśli nie jest
Kochaniem Syna Twojego?

A wierność jeśli nie trudem
Słodkim przy Tobie na co dzień?
A dobro jak nie działaniem
Czułym, łagodnym dla Boga?

Czym piękno jak nie zachwytem
Czymś, co z rąk Mistrza pochodzi?
On pierwszy stworzył cię pięknym
Byś czerpał z zachwytu młodość

A szczęście jak nie spełnieniem
Najlepszych tęsknot, nie dobrych?
Te kończą się umieraniem
W duszach najbardziej roztropnych

Bo kiedy piłka w dół wpadnie
To trzeba po nią wnet sięgnąć
Wyjąć ją stamtąd niełatwo
Zaś działać trzeba tu prędko

I w duszy wciąż działać trzeba
Sięgając do dna otchłani
By serce swoje wyrywać
Najszybciej dla swego Pana

Czasami tak również bywa
Że ból pozostaje bólem
Gdy zło pozornie wygrywa
Choć nie ma w tym woli twojej

Dlatego musisz iść naprzód
Wcale nie tylko dla siebie
Szczyty zdobywać w dolinach
Tęskniąc i walcząc już nie wiem

Takie jest życie pielgrzyma
Który zmierzając do celu
Najmądrzej robi gdy trzyma
Boga za rękę na ziemi

I czerpie z najgłębszej troski
Pana – On darzy pokojem
Cieszy się wiarą radosną
To chyba prawdziwy człowiek.

Święto Przemienienia Pańskiego, Gdańsk 2009

Kategorie
Osoba

Pragnienia

Pragnienia są wielkie, pragnienia są trudne
Czasami są dobre a czasami złudne
Uczą nas wyboru ważnego ogromnie
Gdy dobre na krzyżu zawisną pokornie

Bo gdyby Bóg zechciał Ukochany, Miły
Sprawić przecież mógłby, by się w nas spełniły
Tymczasem On czeka na naszą gotowość
Oddania Mu pragnień dojrzałych jak owoc

Złóżmy je pod krzyżem w pełnym zawierzeniu
W wolności nad życie, tęsknocie ku Niemu
Tu tętni miłości największa nauka
Która wciąż przekracza zupełnie człowieka

Dlatego tam zawsze gdzie Prawda króluje
Kiedy więdnie życie, nie szkoda płatków róż
W ofierze płomiennej dla Niej – doskonałej
Milczącej i cichej, w ufności składanej

Zapragnął Bóg Stwórca obdarzyć godnością
Zadanie nam dając i darząc miłością
By zawsze umierać dla świata, dla siebie
Zyskując jedyne prawdziwe pragnienie

Duszo moja pragnij Boga Przyjaciela
Byś pozostać ze mną zechciał tu i teraz
Życie całe czekam na to i bez końca
Oddaję Ci pragnienia we mnie żyjące

I cóż to, że bolą tęsknoty pisklęcia
Co stąpa po ostach, pokrzywach i cierniach
Skoro róże same w hołdzie mu zanoszą
Jedwab płatków własnych będących rozkoszą

Jakby przez doliny nieme i samotne
Idąc zawsze naprzód, idąc bezpowrotnie
Dane nam przeżywać ciemność w niespełnieniu
By dać się wypełnić Szczęściu Jedynemu.

Gdańsk 2009 (refleksja nad homilią o pragnieniach)

Kategorie
Osoba

Córka

Wyrwałeś mnie zatem, z egipskiej niewoli
Lecz czy ja rozumiem czego dokonałeś?
Przerastasz mnie przecież wszędzie i dogłębnie
A ja wciąż za mało wiem, że Zmartwychwstałeś

Potem znowu mi mówisz, że Jesteś przy mnie
Lecz czy moja ufność rozumie: „bez granic”?
Gdy w Twoje ramiona rzucać się powinnam
A ja – Twoja córka nic nie robię dla nich

I gdy tylko rękę moją pozostawiasz
Na chwilkę króciutką w cierpieniu bez Ciebie
Ja już wołam, szukam mego Taty – Pana
I jak tu krok mały wykonać już nie wiem

Dlatego zostawiam wszelkie gesty, słowa
Bo one niewiele Ci o mnie powiedzą
Za to spojrzę Ci w oczy całkiem bezbronna
I tak chwilkę przy Tobie sobie posiedzę.

Gdańsk 2009 (refleksja nad homilią o wyprowadzeniu Izraelitów z niewoli)

Kategorie
Osoba

Umieranie

Zamilknę jak kamień wrzucony do grobu
Tam miejsce wszystkiego, co przeszkadza kochać
Bo nie jest Ci dosyć kiedy się czołgałam
Krzycząc: „wierność!” w bólu dla Ciebie, dla Prawa

Ty żądasz wciąż więcej do końca, do dna
Gdy skulona w kłębek ruszyć się nie mogę
Tylko nieme jęki oddaję dziś Tobie
Jezu, ma Miłości w prawdziwej Osobie

Kim jestem dla Ciebie, mój Przeczysty Boże?
Prochem pogrobowym, pyłem na Twej drodze
Robakiem w pudełku papierowym, małym
Które dla mnie twierdzą jest warowną całą

Więc, gdy tylko mowa moja nie ustanie
Zatopię w otchłani ciało zdruzgotane
Jeśli chcesz, pozostaw me serce jedynie
Potem Sam nim kochaj, bo ja nie mam siły.

Gdańsk 2009

Kategorie
Osoba

Ściaśnij

Ściaśnij mocniej, ściaśnij
To, co się nie mieści
W prawdzie ukochanej
Pełnej czystej treści

Ściaśnij mocniej, ściaśnij
Tylko taka droga
Jest jedyną pewną
Do Dobrego Boga

Ściaśnij tak naprawdę!
Boli? Tak już bywa
Że słowo zbyteczne
Brzegiem się wylewa

Poszerzyć się nie da
Prawa, woli, serca
Które jak naczynie
Świętość w sobie kryje.

Gdańsk 2009 (w nawiązaniu do skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju pt Krzyżówka i słowa: „ściaśnij”)

Kategorie
Osoba

Polsko!

Polsko!
W sercu roztropnym rozkwitasz
i cieszysz

Mglisty listopad odsłania o Tobie:
– gęste sploty gałęzi
lekkie jak nogi pająka
które stąpają w przestrzeni…
– paletę barw:
nie liści złocistych, jaskrawych
lecz głębię odcieni zieleni
złączonych z brązami we mgle

Ci, co Tu żyją
jakby bibliści – pragną odsłaniać kurtynę czasów
autorów natchnionych
minionych chwil.

11 Listopada, Gdańsk 2004