Kwiaty jabłoni
Na policzkach Twe dłonie…
Mamo Niebieska.
Szczecin 2012

Kwiaty jabłoni
Na policzkach Twe dłonie…
Mamo Niebieska.
Szczecin 2012

ukryty żar
ukryta ofiara
zmęczeniem
i szumem w głowie
zwyciężasz
największych swych
buntowników
którzy dla prawdy
gotowi byli iść
przed siebie
pozostawiając wszystko
dla samotności
kruchości dnia
Rokita 2012

Więzy lęku puściły
Jesteś ze mną, mój Miły.
Rokita 2011

Śliczna Pani o łagodnej skroni
Matko Boża i moja mamo
siedzisz miękko na podusi w domu
pod Józefa opieką tak samo.
Rokita 2011, Podziw ikony Św. Rodziny pracowni Karmelu Miłości Miłosiernej

Gdy zimno na zewnątrz
rozgrzewasz miłością.
Rokita 2011

O słodki mój cierniu
co utkwiłeś w głowie
i szumem przykrywasz
każdą chwilę dnia
przypomnij mi, proszę,
że ciało przeminie
a serce zostanie
przejrzyste jak łza.
Rokita 2011

Był czas kiedy kicz ranił serce
swym fałszem do dna bezlitosnym
jak dobrze, że prawda jest piękna
i piękny jest pełen miłości
Lecz nadal mdli osamotnienie
i wrogość się tli w gościnności
we mgle niewidzialnej złudzenie
pokusa tkwi w niecierpliwości
Oddana spojrzeniom samotnym
kochając lecz nie sama z siebie
lgnę: „Bądź mym Płomieniem w ciemności!
Bym wolność, Najmilszy …dla ciebie”.
Rokita 2011, wiersz dedykuję ks. Henriemu Nouwenowi z wdzięcznością za książkę „Przekroczyć siebie”.



Zamykam oczy na świat i
zostaję uspokojona
spoglądam w głąb duszy mojej
tam Ty
cierpienie przygotowało
strona wewnętrzna gładziutka
jak bęben dudniący puściutka
i my
abyśmy mogli być razem
a może tu zawsze byłeś
lecz ja powieki zmrużyłam
gdy nie
umiałam doceniać prawdy
jak niewidoma istota
nie Tobie, sobie wierząca
jestem
tęsknotę do dna wypijam
wpatrując się w głębię Twoją
by Ciebie dotykać coraz
bliżej
serce do Serca się zrywa
dusza przy Duszy wpleciona
niech nic nie wzruszy gdy prawie
konam.
Rokita 2011

Ciało kruchutkie jak suchutki liść
Czasem zapragnie być najważniejsze
Stroi się, syci przez większość swych dni
Nie pragnąc dostrzec, że już topnieje
O duszo moja istotnie żywa!
Gdy nakarmiona tak Ciałem jak Krwią
Tęsknisz i tętnisz cała prawdziwa
Zmieniając tym szatę cielesną swą
Wówczas dopiero dotykiem dłoni
Patrząc głęboko w oczy wrażliwe
Poruszasz drżenie w głębokiej toni
Stając się bliską pośród zadziwień
Obecność – mieni się imię twoje
Która w pragnieniu Boga nie zwleka
Krzycząc: >>Ja jestem częścią w osobie!<<
Lecz niemy głos bez woli człowieka.
Rokita 2011

Aleją świerkową lubił chodzić Ojciec
Przyglądał się drzewom, podziwiał bieg lat
Smakował słodyczy bliskości stworzenia
Kochany Tatusiu ja także chodzę tam
Szukałam obrazka wbitego na drzewo
Pamiątki spotkania Maryi Dziewicy
To Ona podeszła i Cię zachwyciła
Ujęła za serce, z nadzieją zostawiła
Znalazłam to miejsce i drzewo znalazłam
Gdzie nadal widnieje Twój ślad spod prawej ręki
Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy
Wobec innych nazwanej przez Ciebie Kobietą
A więc, nikt nie zerwał, nikt nie zniszczył śladu
Nikt też nie wyciął świerkowego drzewa
Czasem przyjdą ludzie i rozmyślają
Nad tajemnicą zdarzenia tamtego
Spaceruję, jak mawiałeś – Aleją Melkisową
I nie mogę nadziwić się Dobrej Trójcy Świętej
Że ujęła Twoje serce w osobie Matki Boga
Jej obliczem z Fatimy, w pięknie niepojętym.
Rokita 2009

