Teraz trwają razem
W delikatnym objęciu
Ona stopy Jego namaszcza olejkiem
On widzi jej serce
A zapach wonności rozchodzi się wszędzie
Zapowiada
Niebywałe zwycięstwo.
Wielki Post, Gdańsk 2001
Teraz trwają razem
W delikatnym objęciu
Ona stopy Jego namaszcza olejkiem
On widzi jej serce
A zapach wonności rozchodzi się wszędzie
Zapowiada
Niebywałe zwycięstwo.
Wielki Post, Gdańsk 2001
Pospacerujmy dziś razem
Czy chcesz mnie objąć ramieniem?
Tobie pozwalam na wszystko
Bo Twoje ciepło i troska
Jest dla mnie dotykiem bliskim
Zbyt mało miłości co dzień
Gdy ludzie żyją bez Ciebie
Jak ślepcy szukają w wodzie
Gubiąc nadzieję na niebo
Ojcze Niebieski, Najmilszy…
Chcę, żebyś dotknął tych wszystkich
Co marzną na swe życzenie
Dotknij ich słońca promieniem
I ciepłem dobra przemieniaj
Twarz muśnij kota ogonem
Otulaj ich mchem zielonym
Popadaj bialutkim śniegiem
Co puchem lekkim ugłaszcze
Bądź blisko oraz już zawsze
Daj poznać śliczną Twarz Twoją
Że Ty właśnie Bogiem Jesteś
Co nieustannie nas pieścisz.
Gdańsk 2009


Choć niebo jeszcze rozdarte
Resztkami światła dziennego
Pozostaję w nocy…
Nie ma już światła dla oczu
Nie ma dotyku dla dłoni
Trwa noc
I trwa cierpienie
Lecz tylko to pełne nadziei
Bo zdjęte siłą gwoździ
przybitych do pala
przez dłonie Boga – Człowieka.
Koszalin 1998
Kiedy jest bardzo upalnie latem, wspominam to wydarzenie o nas.
Pamiętam jak idziesz drogą i myślisz – wszystko wskazuje na to, że o mnie.
Boli Cię głowa pokłuta koroną i rany rzymskiej chłosty.
Pomimo to, idziesz i myślisz – wszystko wskazuje na to, że o mnie.
Potem upadasz kilkakrotnie – opluty jak zbrodniarze z miasta.
Stoję i myślę: nie zasługujesz… ulegasz jedynie okolicznościom zdarzeń.
Ty także myślisz – wszystko wskazuje na to, że o mnie.
Czekasz, aż może podbiegnę, by wesprzeć ramieniem, otrzeć Ci twarz.
Lecz nie podbiegam i to już koniec.
Cisza, pustka, nic już nie ma!
Pragnę…
I tylko Ty zwyciężasz nade mną.
Dziękuję Ci, Przyjacielu…
Lato, Koszalin 1998

Kwiaty są po to by kochały Boga
On bierze je w swoje najczulsze ręce
Tuli do czoła jak najdroższe dłonie
Przyciska do piersi jak tylko zechce
One pragną pieścić policzki Boże
Dotykiem jedwabiu swych płatków tkliwym
Stęsknione za Jego bliskością, w trwodze
Radosne, że cieszą zapachem miłym
Co powiesz Panie na ten słodki widok
Który sam stworzyłeś w wolności jak ptak?
Co powiesz mi na myśl o sercu znikąd
Które Ty nawróciłeś z otchłani dna?
…Na wspomnienie o nas w najsłodszej mowie
Ojca do dziecka w ramionach najlepszych
Gdy milczymy razem, w ciszy oboje
Gdy Ty mnie prowadzisz do dróg bezpiecznych
Ty Jesteś Aniołem, który zwiastuje
Pokój i radość w Krainie Westchnienia
Tu krzyż nadziei wiernie oczekuje
Tam łzy najczystsze pieczęcią spełnienia
Czy mogę wybrać drogę do wolności
Bez Ciebie dla siebie najbliższy Boże?
Bez Twojej Męki do cna, bez litości
Gdy widzę miłość nad miłość do stworzeń?
Gdańsk 2009

Postanawiam pozostać dziś w pokoju
w pokoju z oknem na świat
siadam w fotelu, wspominam
…w głowie zawrót pragnień…
otwieram okno
dotknięta świeżością
pragnę odlecieć
… jak ptak Albatros
wielki i ciężki
człowiek z przeszłością
w fotelu
a jednak się wznosi…
do rdzenia uczuć
dotyka
by pamięć otworzyć
na Mistrza
w leczeniu duszy.
Koszalin 1999

Na tle nieba sterczy chropowata gałąź
…Niebo dziś błękitne i czyste…
Mocno wygięta w dół
Nadłamana już prawie
To powieje w nią wiatr
To siada na niej ptak
A ona trwa w swym wygięciu
Chropowata
Liście ją otulają
…Same pożółkną i zwiędną pewnie tkwiąc na niej…
Lecz wśród otuliny zielonej
Lśni kiść winogrona
Jeszcze bardziej zielona
Ogrzana ciepłem promieni
Dojrzała
Tak bardzo wychyla do słońca swe lica
Mając pragnienie życia.
Koszalin 1998

Stoję na szczycie góry
Mam rozchylone ramiona
Stąd widok wspaniały gór, lasów i chmur
Stoję naga
Bez skóry
Wiatr ciało smaga…
I nawet jeśli bolesny jest czasem dotyk
Samego tylko powiewu
Czuję jak trwam w tym, co otacza mnie
Co żyje
Pragnę pochłonąć to wszystko
Na ile wystarczy spojrzenia
A jednocześnie – poddać się
Poznaniu przez powietrza drżenie
Które koi rany
Zadane ziarenkiem piasku
Nieopatrznie przywianym.
Koszalin 1998
