Chociażbym nie chciała
potępić z nas nikogo
prawda o człowieku bolesna
jest taka
że jest on niewdzięcznym Bogu, Stwórcy swemu
i nie kocha Go sercem darowanym jemu.
Golęcino 2011

Chociażbym nie chciała
potępić z nas nikogo
prawda o człowieku bolesna
jest taka
że jest on niewdzięcznym Bogu, Stwórcy swemu
i nie kocha Go sercem darowanym jemu.
Golęcino 2011

Grzech to narzędzie tortur
co wbija się w ciało ofiary
i rozkazuje patrzeć
innym w cierpienie bez miary.
Golęcino 2011

O słodki mój cierniu
co utkwiłeś w głowie
i szumem przykrywasz
każdą chwilę dnia
przypomnij mi, proszę,
że ciało przeminie
a serce zostanie
przejrzyste jak łza.
Rokita 2011

Był czas kiedy kicz ranił serce
swym fałszem do dna bezlitosnym
jak dobrze, że prawda jest piękna
i piękny jest pełen miłości
Lecz nadal mdli osamotnienie
i wrogość się tli w gościnności
we mgle niewidzialnej złudzenie
pokusa tkwi w niecierpliwości
Oddana spojrzeniom samotnym
kochając lecz nie sama z siebie
lgnę: „Bądź mym Płomieniem w ciemności!
Bym wolność, Najmilszy …dla ciebie”.
Rokita 2011, wiersz dedykuję ks. Henriemu Nouwenowi z wdzięcznością za książkę „Przekroczyć siebie”.



Ciało kruchutkie jak suchutki liść
Czasem zapragnie być najważniejsze
Stroi się, syci przez większość swych dni
Nie pragnąc dostrzec, że już topnieje
O duszo moja istotnie żywa!
Gdy nakarmiona tak Ciałem jak Krwią
Tęsknisz i tętnisz cała prawdziwa
Zmieniając tym szatę cielesną swą
Wówczas dopiero dotykiem dłoni
Patrząc głęboko w oczy wrażliwe
Poruszasz drżenie w głębokiej toni
Stając się bliską pośród zadziwień
Obecność – mieni się imię twoje
Która w pragnieniu Boga nie zwleka
Krzycząc: >>Ja jestem częścią w osobie!<<
Lecz niemy głos bez woli człowieka.
Rokita 2011

Wszystko stanęło na głowie
pomiędzy przepaścią lęku a
Zmartwychwstaniem.
Rokita 2011


Jest taka pieczęć w kolorze brunatnym
Która potwierdza prawdę najważniejszą
O ranie zakrzepłej ale otwartej
Bo życiem tętniącej w samym środeczku
Przybijam pieczęć na joasi małej
Dla Twojej cichej w mej duszy czułości
Dla Twoich spojrzeń z serca Hostii Białej
Gdzie radość z bólem łączą się w bliskości
Najbliższy w stworzeniu z miłości każdym
Słodki słodyczą Twojego Karmelu
W sercach dziewiczych w zapachu różanym
W każdej pociesze i w każdym cierpieniu
Ty Najpiękniejszy w Całunie z bisioru
Najskrytszy, tam głupia nie sięga pycha
W najtrwalszym splocie jak tylko TA wierność
Pieczęć bolesna staje się ukryta.
Lato, Rokita 2010 (refleksja nad homilią o. Bronisława Mokrzyckiego o pieczęci)
Grzechy moje ciemne jak ziemia
Nie ma nikogo by podał dłoń
I wyrwał z otchłani zamętu
Tam śmierć tylko czyha na życie
O wino szczęśliwa jak słońce
Co niesiesz mi już Zbawiciela
Jak wielka to rana boląca
Że umarł On z bólu dla wielu
A ty jesteś kim grzechu trudny
Co zawsze cierpienie przynosisz?
Pomimo to, broni mnie Bóg mój
Król pięknej miłości na tronie
W Jego ranach jest nasze zdrowie
Spełnienie snów za łez strumieniem
Jak dzień po złej nocy nadchodzi
Tak Jego Krew ich oczyszczeniem
Spraw Ojcze, by serca kapłańskie
Płonęły tęsknotą żarliwą
By żaden mój grzech ich nie zrażał
Co błędem jest woli straszliwym
Proszę o Panie, żeby Twój Duch
Oświetlał im drogę w ciemnościach
Niech piękno Prawdy unosi ich
Na skrzydłach, by trwali w Miłości.
Rokita 2009

Kwiaty są po to by kochały Boga
On bierze je w swoje najczulsze ręce
Tuli do czoła jak najdroższe dłonie
Przyciska do piersi jak tylko zechce
One pragną pieścić policzki Boże
Dotykiem jedwabiu swych płatków tkliwym
Stęsknione za Jego bliskością, w trwodze
Radosne, że cieszą zapachem miłym
Co powiesz Panie na ten słodki widok
Który sam stworzyłeś w wolności jak ptak?
Co powiesz mi na myśl o sercu znikąd
Które Ty nawróciłeś z otchłani dna?
…Na wspomnienie o nas w najsłodszej mowie
Ojca do dziecka w ramionach najlepszych
Gdy milczymy razem, w ciszy oboje
Gdy Ty mnie prowadzisz do dróg bezpiecznych
Ty Jesteś Aniołem, który zwiastuje
Pokój i radość w Krainie Westchnienia
Tu krzyż nadziei wiernie oczekuje
Tam łzy najczystsze pieczęcią spełnienia
Czy mogę wybrać drogę do wolności
Bez Ciebie dla siebie najbliższy Boże?
Bez Twojej Męki do cna, bez litości
Gdy widzę miłość nad miłość do stworzeń?
Gdańsk 2009

Zostałam poetką dla Ciebie
Choć owcą maleńką gdzieś w tłumie
To Twoją – jak inne, na zawsze
Nie myśląc czy napisać umiem
Jak woda ze źródełka tryska
I duszę orzeźwia świeżością
Jak miłość zostaje najbliższa
I serce nasyca czułością
Jak radość nadchodzi w czas trudny
W obłoku naszego spotkania
Tak w okolicznościach przeróżnych
Pojawia się chęć napisania
Na myśl, na wspomnienie o Tobie
Nad pieczęć cierpienia nade mną
Gdy świat chce pozostać w żałobie
Zaczyna pulsować to tętno
Tu człowiek podobny w tęsknocie
Zostaje podarkiem szczególnym
Bo pragnąc tej samej miłości
Rozumie samotność w dzień próby
A zatem, czy pisać to kochać?
Człowieka co czyta w osobie
Raz płakać a raz się uśmiechać
Tak dzieląc się szczęściem – swym Bogiem.
Gdańsk 2009
Arkowi
