Kategorie
Osoba

Powrót

Kiedy wieczorna mgła gęstnieje
Tylko neon miejski rozprasza mrok
Już nikogo na ulicach nie ma
Jest cicho i pusto, i smutno
Wracam do domu
By opuszkami palców blady tynk przytulić
Twarz wytęsknioną w zimną szybę wtopić
Wypatrując Ciebie
Przybywam tak co dzień
Smutne ściany niezmiennie
…Czekam więc, lata całe
Nie widzę nikogo…
A w chwili powrotu tak mało potrzeba
Aby zmęczonym w fotelu zasiąść
I czując obecność drugiego człowieka
Zwyczajnie odpocząć.

Koszalin 1999

Kategorie
Osoba

W dzień Twych Narodzin

Może tak już będzie do końca moich dni…
Zakuty w samotność
Człowiek
Owiany w bolesne wspomnienia
Zbliżam się
Może tak będzie dopóki nie wzejdę
Jak nowy kłos pszenicy
Zasiany przez Ciebie na wiosnę
Po życiu wśród cierpienia
Oddam Ci wtedy samotność
Zaklętą w tęsknocie
I smutek
Co objawia się w dzień Twych Narodzin
Tak mały przecież
Pierwiosnek nadziei
W obliczu ust uśmiechniętych
Drugiego człowieka.

Koszalin 1999

Kategorie
Osoba

Westchnienie…

Lekko dotyka
Opuszkami palców w klawiszach
I znika…
To znów nadchodzi…
Muzyko Liszta!
Choć język Twój niemy od wieków
Jesteś!
Jak obłok leciuchny
Niebem płynący
Tam, gdzie końca nie ma
Zatrzymaj!
To, na co czekać
Istnieje pragnienie
I pozwól twój ton ucałować
Zanim odpłyniesz
Daleko stąd.

Koszalin 1999

Kategorie
Osoba

Powiew powietrza

Postanawiam pozostać dziś w pokoju
w pokoju z oknem na świat
siadam w fotelu, wspominam
…w głowie zawrót pragnień…
otwieram okno
dotknięta świeżością
pragnę odlecieć
… jak ptak Albatros
wielki i ciężki
człowiek z przeszłością
w fotelu
a jednak się wznosi…
do rdzenia uczuć
dotyka
by pamięć otworzyć
na Mistrza
w leczeniu duszy.

Koszalin 1999

Kategorie
Osoba

Nadzieja na nowy czas

Mówisz, że nie wiesz
Czego chcesz naprawdę
Czy być kochanym
Czy tęsknić
I czekasz na to
Co w sercu rozgrywa
Decydującą walkę
O to, co lekkie jak puch
Bezwonne
Niech koi
Już pozwól!
Ten lęk ostateczny
Co wnet odejdzie
O bladym poranku
W dniu przebudzenia
Na nowy czas.

Koszalin 1999

Kategorie
Osoba

Stopy

Spękane stopy
Gdy biegniesz
Gdy stajesz
…Nagle przed własnym cieniem
Nabrzmiałe i obolałe…
Ruszaj
Iść trzeba!

Koszalin 1998

Kategorie
Osoba

Krzew winogrona

Na tle nieba sterczy chropowata gałąź
…Niebo dziś błękitne i czyste…
Mocno wygięta w dół
Nadłamana już prawie
To powieje w nią wiatr
To siada na niej ptak
A ona trwa w swym wygięciu
Chropowata
Liście ją otulają
…Same pożółkną i zwiędną pewnie tkwiąc na niej…
Lecz wśród otuliny zielonej
Lśni kiść winogrona
Jeszcze bardziej zielona
Ogrzana ciepłem promieni
Dojrzała
Tak bardzo wychyla do słońca swe lica 
Mając pragnienie życia.

Koszalin 1998

Kategorie
Osoba

Babcia

Nigdy nie przypuszczałam
Że ta niebieska szafka na płyty
Wykonana z drewna na stary styl
Będzie tak bardzo przypominać mi
Moje dzieciństwo
Ten zapach pieczonych w dochówce jabłek
Na które Babcia zaprasza co dzień
I świeże mleko
Wieczorem przez Babcię
Odjęte od krowy…
…A także kotkę łaciatą
Która siedząc cichutko przy piecu
Zachęca do kontemplacji ciszy…
Nigdy nie przypuszczałam
Że ta niebieska szafka na płyty
Wykonana z drewna na stary styl
Będzie podobać się
Kiedyś komuś
Kto żyje w dwudziestym wieku
I kto przykuty nowoczesnością
Zapragnie
Zostać poczęstowanym jabłkiem
Upieczonym przez Babcię
 „Więc w czym jest problem?”
Ktoś oddał Babcię
Do zakładu dla ludzi niepotrzebnych
 „Jakże więc Ktoś jest skłonny skosztować
Jabłka
Upieczonego przez cudzą babcię
Gdy jego własna…

Kategorie
Osoba

Chwila

Spaceruję w wyobraźni
i na jawie czasem tam
gdzie piasek wilgotny
pod stopą spoczywa
gdzie mgła się osadza na brzegu wody
nagle przysiadam
…jak cicho
wytężam spojrzenie w niemy horyzont
 wilgoć i myśl:
 jak dobrze ją chłonąć
tęsknię
by trwać dłużej może
…nie mogę nasycić się chwilą…
ta wilgoć rodzima
co kiedyś poznana
jak szron poranny ujawni na dłoniach
bukiet chwil następnych.

Koszalin 1998

Kategorie
Osoba

Myśl o człowieku bez skóry

Stoję na szczycie góry
Mam rozchylone ramiona
Stąd widok wspaniały gór, lasów i chmur
Stoję naga 
Bez skóry
Wiatr ciało smaga…
I nawet jeśli bolesny jest czasem dotyk
Samego tylko powiewu
Czuję jak trwam w tym, co otacza mnie
Co żyje
Pragnę pochłonąć to wszystko
Na ile wystarczy spojrzenia
A jednocześnie – poddać się
Poznaniu przez powietrza drżenie
Które koi rany
Zadane ziarenkiem piasku
Nieopatrznie przywianym.

Koszalin 1998