Archive for Luty 25, 2010

Życie

Widok serc bijących na krzyżu będących
Od razu mi obraz nasuwa miłości
Matka Boga dla ciebie tam współcierpiąca
Bóg umierający, duszy twej obrońca

Gorliwość o dom Twój pożera mnie, Panie
Tak czuję i myślę słuchając kazania
Gdy kapłan płonący tęsknotą za ludźmi
Nad wykładnią Bożej miłości się trudzi

Bo wszystko od Niego jest ważniejsze dla nich
Kabanos w piątek, stosunek seksualny
Żarcie i chlanie w rozmiarze monstrualnym
Oraz śmierć bliskich bez łask sakramentalnych

Lgną do tolerancji od piekła gorętszej
Lecz Pan w swoim Prawie niosący im szczęście
To tylko ciemnota, głupota ich zdaniem
Czy tak też pomyślą w chwili umierania?

Tymczasem przyjaźnić się z Bogiem najbliżej
Wszystko nam wyjaśnia, oświeca najwyżej
Słodkie Jego Słowo czyściutkie i dobre
Dające Jego dzieciom życie swobodne

Wtedy już wszystko potrafi ciebie cieszyć
Bawiące się piłką z psami obok dzieci
Babcia, która na Mszy w palcach u nóg dłubie
Potem dłoń tę na znak pokoju ci daje

Kawałek arbuza, w którym się zanurzasz
A sok ścieka sobie łagodnie po twarzy
Tak czujesz, że jesteś dzieckiem Boga swego
Który kocha ciebie wśród dnia powszedniego

Zaś jeśli teraz zadajesz mi pytanie
Jak wśród świata tego szczęśliwym zostaniesz?
Wierny bądź, patrz i słuchaj, a przed siebie idź
Bez serca szczerego nie znajdziesz niczego

By zyskać to wiesz już co robić należy
Czerpać z Miłosierdzia i dobroci księży
Oni wciąż czekają, pragną i szukają
By cię wyprowadzić na drogę łaskawą

Bierz więc, ile możesz do syta na teraz
Garściami jak perły cenne łaski zbieraj
Potem znów umieraj dla siebie na zawsze
By zyskać pragnienie miłości i prawdy.

Refleksja nad homilią pewnego kapłana, którego dosłowne, ostre określenia ujęłam a który sam ujął mnie troską o zbawienie ludzi, Gdańsk 2009